Well, well, well.. ;) Nie jest AŻ TAK źle jak się spodziewałam. Te święta są jakieś oryginalne, pod znakiem.. czegoś nieosiągalnego. nevermind.
prezenty <3 Dostałam tryliardy słodkich drobiazgów. Miłe takie, wiem, że ludzie o mnie myślą, że COŚ TAM chociaż dla nich znaczę :) Mam wrażenie jakby się już skończyły, bo bez przerwy myślę o tym, że nie mam absolutnie żadnych planów sylwestrowych. Mam za to też nadzieję, że nie spędzę go jak kiedyś ("za młodu" :)) z rodzicami przy telewizorze i kolacji czekając na fajerwerki jee. Chcę się upić, tak tak- wszystko oby na umór. Jest takie słowo? Zapić smutki? Nie.. Już mi dużo lepiej, nie przejmuję się AŻ TAK życiem jak jeszcze.. całkiem nie dawno. Poprawia mi się nastrój, znów żyje mi się lekko. Istotą jest jakaś harmonia i radość, chociaż nie mogę powiedzieć.. często, w jakiś takich nastrajających do tego chwilach, dominują takie okropne, okropne, pfu!, uczucia. To takie smutne, że tego czego najbardziej pragnę to smutki i smuteczki innych. Serce bym sobie wydarła i pokroiła się na kawałki, byleby tylko ludziom żyło się lepiej, radośniej. I żebym ja dzięki nim czuła się kochana..
"Kochana" - to jest słówko całkiem, całkiem. Bo lubienia mam aż nadto. Chciałabym być w centrum, czuć się pępkiem świata jee. Może to brzmi egoistycznie, ale ja bym po prostu chciała.. Od tych ludzi, których już bym wyratowała z rozpaczy.. Ach, sama nie wiem czego bym pragnęła - tak, to też jest dobre słowo na teraz. Pragnąć - czego? Tak wielu rzeczy, spraw nie-do-speł-nie-nia. Okropne, pfu!
Kończę, ochota na notkę mi minęła, nie mniej natchnienie nawet nie nadeszło :o Mówi się trudno i jedzie się dalej. Bo powiedzieć "trudno" muszę niedługo na wiele rzeczy..
la farfalla.
Nastrój:
tagi: